P P YT I I
P P P

piątek, 16 października 2015

Nad jeziorem


Za oknem coraz brzydziej, coraz zimniej, szaro, buro, deszczowo. Aż nie chce się nosa poza drzwi wystawiać. Ale nic na to nie poradzimy, trzeba będzie jakoś przeżyć do kolejnej wiosny, do ciepełka... Mówiłam Wam już, że nie cierpię zimna? Brrr...
Ale tutaj nie będzie jesieni, mam do pokazania jeszcze dużo lata, więc można popatrzeć, powspominać minione wakacje i powyobrażać sobie kolejne ;)
Tym razem Nikodem nad jeziorem. Moje dziecko nie lubi głębokiej wody. Z wanny najchętniej by nie wychodził, za to w jeziorze chodzi tylko przy brzegu i nawet pupy nie chce zamoczyć. W tym roku przekonywałam go, żeby wszedł kawałek dalej, żeby się pobawił, pochlapał, pomoczył i wiecie co? Wszedł tak, że wodę miał do wysokości kąpielówek, kucnął, wstał i stwierdził, że już się zamoczył więc może wychodzić ;) Z jednej strony dobrze, bo nie muszę mieć stracha, że coś mu się nad wodą stanie, ale z drugiej strony zadziwia mnie to, że dziecko, na dodatek chłopak nie lubi szaleć w wodzie ;)




















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz